Menu

Żeberka duszone po meksykańsku

0 Comment


Żeberka po meksykańsku gotowe. Tak na prawdę co najwyżej à la meksykańskie, tym bardziej, że podane z ziemniakami, a i przyprawy nie do końca typowo meksykańskie – np. zamiast kminu rzymskiego kminek mielony. No ale warunki są trochę polowe, a ja nie jestem kucharzem zawodowcem
Dodam, że przepis jest mój autorski.
Żeberka duszone po meksykańsku – skład:

✓ 1 kg żeberek mięsnych
✓ puszka czerwonej fasoli 400g
✓ mała puszka kukurydzy 140g
✓ 3 małe lub 2 średnie czerwone cebule
✓ 3-4 ząbki czosnku
✓ przyprawy: kminek mielony, jalapeño, papryka wędzona słodka, papryka ostra, chilli pieprz cayenne, czosnek niedźwiedzi, sól.

Żeberka duszone po meksykańsku

Żeberka duszone po meksykańsku – przygotowanie mięsa dzień wcześniej

Żeberka duszone po meksykańsku – przygotowanie:

Żeberka wymyć, wykroić tłuste (chyba że lubisz na tłusto), podzielić na mniejsze porcje, zasypać z każdej strony przyprawami – kuchnia meksykańska powinna być ostra i mocno aromatyczna, więc zużyłem całe opakowanie jalapeño, a innych też nie żałowałem – i odstawić na 2-3 godziny do zimnego pomieszczenia. Można przygotować dzień wcześniej, mięso bardziej przejdzie przyprawami. W międzyczasie można pokroić cebulę, zeszklić i na dosłownie 2 minuty dodać drobno posiekanego czosnku, odsączyć z tłuszczu. Następnie wlać do garnka z żeberkami szklankę wody, wypłukać mięso z przypraw i dobrze odsączyć, np. na ręcznikach papierowych – nie wylewać wody z przyprawami!!! Po odsączeniu żeberka bardzo krótko podsmażyć z każdej strony na gorącym tłuszczu, żeby mięso zmieniło kolor, maks 30 sekund z każdej strony. Tak podsmażone przełożyć spowrotem do garnka, wlać wodę z fasoli, jak mięso dalej będzie wystawać sporo ponad wodę, to dolać jeszcze trochę wody, dodać cebulę z czosnkiem. Dusić pod przykryciem 1 godzinę. Po godzinie żeberka będą już mięciutkie i można dodać fasolę i kukurydzę, gotować kilka minut. Jeśli sos okaże się za rzadki, to zdjąć pokrywkę i gotować kilkanaście minut, aż część wody odparuje.
Smacznego.

Moje pomysły na jedzenie w trasie. Czasem zaskakujące – niektórzy mówią o nich „bieda” – czasem bardzo proste, czasem skomplikowane, ale zawsze dużo lepsze od gotowców typu ADR ze sklepu.

Nazywam się Marcin Marek Kucharzyk, jestem zawodowym kierowcą i amatorskim kucharzem.

Tagi: ,

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: